Padły... ale czemu?

Moderatorzy: megalomaniacc, Alchemik, wwwampir, Zafira, s050197, Vendredi, cliper, Incognito, imrasil

ODPOWIEDZ
Filipos44
Posty: 5
Rejestracja: 2015-04-14, 16:37
Lokalizacja: Opole

Padły... ale czemu?

Post autor: Filipos44 » 2015-04-14, 17:38

Mam akwa 120l od niedawna (wcześniej jednak od dziecka pomagałem tacie przy jego akwa, najpierw 120l, potem 250, więc doświadczenie jako takie mam). Do niedawna miałem tam sporo ryb, głównie młodych bo kupowane były młode, a i nie kupowałem ich też hurtem, tylko co tydzień-dwa sprowadzałem kilka sztuk nowego gatunku. Chciałem tam mieć dużo brzanek ponieważ lubię te rybki i bardzo podobają mi się mieszane stada Sumatr, Mszystych i im podobnych. Oprócz tego były dania, skalary, guraminy, giętkozęby, kiryśniki, kiryski pandy, ampularie, żałobnice, cudaczki (przylgi chińskie), glonojady i... chyba tyle. Roślinki to jakieś trawy, rosną dosyć wysokie tak, że zakrywają powierzchnię, przy którymś zakupie sprzedawca chyba przypadkiem dał mi rzęsę wodną, ale nie próbowałem się jej pozbywać. Temperatura stała 25 stopni, filtr pracuje i woda wygląda na czystą, jest też dodatkowe napowietrzanie, bo bez niego widziałem, że rybki źle się czuły (pływały przy powierzchni, sumy co chwilę czerpały powietrze kursujący tylko między dnem, a lustrem wody...).
Jakiś miesiąc temu wrzuciłem do akwarium brzanki które znalazłem w pewnym sklepie, kupowałem już tam kilka rybek i wszystko było ok, u taty zresztą też, rybki te to były brzanki albinosy(tak przynajmniej nazywał je sprzedawca) wyglądały jak sumatry, ale ich pasy nie były czarne tylko białe. Pewnie jakaś mutacja wywołana sztucznie i podtrzymana, u lwów, czy glonojadów też jest coś takiego. Wpuściłem je do akwarium i masowo zaczęły mi umierać rybki. Padały jakby bez przyczyny, dosłownie z dnia na dzień, obserwowałem wtedy uważnie zarówno te które pływały, jak i te martwe ryby (czasem ich nie wyławiałem, ampularie je zjadały i żyją do dzisiaj...) nie widziałem żadnych oznak jakichkolwiek chorób, żadnych plamek, odpadających łusek... nic w tym stylu. Wszystkie wyglądały jakby były zdrowe, padły mi wszystkie brzanki co do jednej, cudaczki chyba też (nie widziałem ich długo, ale wiem, że dobrze się chowają więc jeszcze mam nadzieję, że wyjdą z kryjówki...) ogólnie to ze wszystkich ryb zostały: skalary, guraminy, wszystkie sumy, dwie z pięciu żałobnic, jedna z czterech kosiarek, roślinki bez żadnych zmian.
Powiem szczerze, nie próbowałem leczenia, bo doszedłem do wniosku, że skoro padają tak szybko (padły w ciągu trzech dni, te co wtedy nie padły przeżyły do teraz...) to nawet jak jakąś wyleczę to mi zostanie jedna-dwie ryby, więc zdałem się na łaskę losu i jakby padło wszystko po prostu postawiłbym akwa na nowo... ale coś przeżyło, je prawidłowo, pływa normalnie, żadnych deformacji, wszystko w normie. Boję się jednak teraz kupić nowe ryby, do tej pory nie wiem co tam się wydarzyło i skąd tyle martwych rybek, czy jest jakaś choroba która zabija bez objawów i tak szybko? Jak reagować następnym razem gdy coś takiego się pojawi? Czy powinienem teraz kupić coś, co by "odkaziło" wodę? Początkowo chciałem zrobić całkowitą wymianę wody przy okazji ferii wielkanocnych, ale doszedłem do wniosku, że dodatkowy stres mógłby sprawić, że to co przeżyło by również padło :/

Awatar użytkownika
3runer
Posty: 1772
Rejestracja: 2011-03-09, 19:44
Lokalizacja: Pabianice
Kontakt:

Post autor: 3runer » 2015-04-15, 08:11

a jak wygląda filtracja?
podaj konkretne ilości ryb
jak wyglądały podmiany?

IMHO
STRES+złe warunki+ilość ryb i byle infekcja szaleje jak głupia
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Choroby, Leczenie i Zapobieganie”