Małżonka chciała mi zrobić prezent i kupić elektroniczny termometr do akwarium. Jako że nie zna zbyt wielu sklepów ze sprzętem akwarystycznym wybrała się do Manufaktury. Wybrała termometr i poszła dopytać obsługi czy będzie OK. Dwóch "wykwalifikowanych" pracowników wiadomego sklepu jednogłośnie stwierdziło - Nie jesteśmy pewni czy można go zanurzyć w wodzie
Giełda na Równej
A tak trochę OT ale w klimacie tematu który był też poruszany w tym wątku.
Małżonka chciała mi zrobić prezent i kupić elektroniczny termometr do akwarium. Jako że nie zna zbyt wielu sklepów ze sprzętem akwarystycznym wybrała się do Manufaktury. Wybrała termometr i poszła dopytać obsługi czy będzie OK. Dwóch "wykwalifikowanych" pracowników wiadomego sklepu jednogłośnie stwierdziło - Nie jesteśmy pewni czy można go zanurzyć w wodzie
Małżonka chciała mi zrobić prezent i kupić elektroniczny termometr do akwarium. Jako że nie zna zbyt wielu sklepów ze sprzętem akwarystycznym wybrała się do Manufaktury. Wybrała termometr i poszła dopytać obsługi czy będzie OK. Dwóch "wykwalifikowanych" pracowników wiadomego sklepu jednogłośnie stwierdziło - Nie jesteśmy pewni czy można go zanurzyć w wodzie
Ostatnio zmieniony 2009-11-16, 11:22 przez imrasil, łącznie zmieniany 1 raz.
-
michallodz
- Posty: 146
- Rejestracja: 2009-08-15, 11:01
- Lokalizacja: Łódź
Tam pracuja sami specjalisci :D
A tak powaznie to nienawidze tego sklepu :) Jak tylko wejde od razu "dzien dobry co podac" ale jak kiedys sie zapytalem co to tam plywa w jednym akwa wystawowym (pozniej sam sie dowiedzialem ze to ksiezniczki) to koleszka mi powiedzial ze to jest CHYBA powtarzam chyba pielegnica zebra :O razumiem gdyby sie pomylil z meeka ale zebra :D Szok po prostu :)
A tak powaznie to nienawidze tego sklepu :) Jak tylko wejde od razu "dzien dobry co podac" ale jak kiedys sie zapytalem co to tam plywa w jednym akwa wystawowym (pozniej sam sie dowiedzialem ze to ksiezniczki) to koleszka mi powiedzial ze to jest CHYBA powtarzam chyba pielegnica zebra :O razumiem gdyby sie pomylil z meeka ale zebra :D Szok po prostu :)
Skalary lubią neony bardzo, szczególnie jeść. Jak będziesz trzymał je razem od małego to możliwe, że dożyją razem starości. W przeciwnym wypadku raczej zostaną skonsumowane. I jest tak śmiesznie, że skalary nie ruszają neonów, do których są przyzwyczajone, wszelkie nowe dostawy traktują jako pokarm.
-
michallodz
- Posty: 146
- Rejestracja: 2009-08-15, 11:01
- Lokalizacja: Łódź
Zalezy mi tam babka mimo ze sprzedawala kakadu i ramirezy niby w paczkach po 20szt wybrala co do sztuki ile chcialem ale to zalezy na kogo trafisz
neony sa z reguly po 20 30 i 50szt
skaralow za duzo nie wiedizalem ale male to tez minimum 10szt
generalnie odnosze wrazenei ze sprzedawcy otwieraja sie na zachcianki klienta :P
niby tanio ale jak dla mnie musze jechac tam rpzez cale miasto no i za wjazd sie placi wiec przy takiem malej ilosci ryb moze Cis ie nie oplacac ;)
neony sa z reguly po 20 30 i 50szt
skaralow za duzo nie wiedizalem ale male to tez minimum 10szt
generalnie odnosze wrazenei ze sprzedawcy otwieraja sie na zachcianki klienta :P
niby tanio ale jak dla mnie musze jechac tam rpzez cale miasto no i za wjazd sie placi wiec przy takiem malej ilosci ryb moze Cis ie nie oplacac ;)
-
michallodz
- Posty: 146
- Rejestracja: 2009-08-15, 11:01
- Lokalizacja: Łódź
Tak czytam te posty właścicieli sklepów i mam do Was takie pytane: czy jak kupujecie dla siebie jakieś rzeczy typu np sprzęt RTV,AGD czy cokolwiek innego, to czy idziecie do sklepu w mieście i podejmujecie decyzję o zakupie, wyciągacie gotówkę i sprzęt do samochodu? A może siadacie w domu przed komputerem i wertujecie strony internetowe i szkacie gdzie można kupić taniej?
Przecież sklepy internetowe, to taka wirtualna giełda, gdzie jest cała masa towarów i można sobie wybierać w asortymencie i w cenach.
W którym sklepie będę miał taki wybór roślin, ryb, czy np korzeni jak na giełdzie? Wiadomo, filtr, akwarium, grzałkę itp, mogę kupić przez internet lub bezpośrednio w sklepie, ale rośliny, korzenie to lepiej oglądnąć, pomacać. A w sklepie tak:
-Ma Pan może jakieś korzenie do akwariium?
-Mam tu taki jeden, no i jeszcze ten mniejszy tam na półce
-A kiedy będą inne?
-Proszę zapytać pod koniec przyszłego tygodnia, może coś będzie
Wychodzę i szlag mnie trafia. Chciałem kupić i nie ma. Więc co? Giełda to stado sklepów w jednym miejscu. Jadę w jedno miejsce i nie tracę czasu na jeżdżenie po całym mieście, żeby w końcu nic nie kupić, albo kupić to co właśnie mieli.
Nie żebym chciał likwidacji sklepów, ale pewne sprawy wygodniej załatwiać na giełdzie. Cena nie zawsze gra decydującą rolę, ale chodzi głównie o wybór.
Pozdrawiam.
Przecież sklepy internetowe, to taka wirtualna giełda, gdzie jest cała masa towarów i można sobie wybierać w asortymencie i w cenach.
W którym sklepie będę miał taki wybór roślin, ryb, czy np korzeni jak na giełdzie? Wiadomo, filtr, akwarium, grzałkę itp, mogę kupić przez internet lub bezpośrednio w sklepie, ale rośliny, korzenie to lepiej oglądnąć, pomacać. A w sklepie tak:
-Ma Pan może jakieś korzenie do akwariium?
-Mam tu taki jeden, no i jeszcze ten mniejszy tam na półce
-A kiedy będą inne?
-Proszę zapytać pod koniec przyszłego tygodnia, może coś będzie
Wychodzę i szlag mnie trafia. Chciałem kupić i nie ma. Więc co? Giełda to stado sklepów w jednym miejscu. Jadę w jedno miejsce i nie tracę czasu na jeżdżenie po całym mieście, żeby w końcu nic nie kupić, albo kupić to co właśnie mieli.
Nie żebym chciał likwidacji sklepów, ale pewne sprawy wygodniej załatwiać na giełdzie. Cena nie zawsze gra decydującą rolę, ale chodzi głównie o wybór.
Pozdrawiam.
z tym się akurat zgodzę w 100%. Bo np wchodzisz do takiego sklepu a oni nawet nie mają pojęcia o co pytasz, lub czy będzie coś kiedy itp. Zamawiasz u nich, a później nie ma i czekasz nie wiadomo ile. A na giełdzie jedziesz kupujesz i wszystko jasne.
I dokładnie, nie chodzi już nawet o pieniądze, bo jeśli w sklepach mieliby wybór to bym nawet nie zastanawiał się i nie jechał na równą bo czy tam coś kupię czy nie jestem często w plecy 50-70zł, bo to dojazd wstęp i obiad itp. A już nie wspomnę o czasie. Ale jak się nie ma innego wyboru to co zrobić.
Tak wiec jak dla mnie temat tego aby wpuszczać czy nie na giełdę prywatnych ludzi można zamknąć bo nie ma sensu. jest to tylko i wyłącznie wina sklepów. I proszę mi nie mówić, że to przez klientów, że nie kupują w sklepach, bo w zoologika od wielu wielu lat jest ciągle to samo, może poza paroma sklepami w dużych miastach, reszta to lipa, że nie ma po co tam wchodzić.
I dokładnie, nie chodzi już nawet o pieniądze, bo jeśli w sklepach mieliby wybór to bym nawet nie zastanawiał się i nie jechał na równą bo czy tam coś kupię czy nie jestem często w plecy 50-70zł, bo to dojazd wstęp i obiad itp. A już nie wspomnę o czasie. Ale jak się nie ma innego wyboru to co zrobić.
Tak wiec jak dla mnie temat tego aby wpuszczać czy nie na giełdę prywatnych ludzi można zamknąć bo nie ma sensu. jest to tylko i wyłącznie wina sklepów. I proszę mi nie mówić, że to przez klientów, że nie kupują w sklepach, bo w zoologika od wielu wielu lat jest ciągle to samo, może poza paroma sklepami w dużych miastach, reszta to lipa, że nie ma po co tam wchodzić.
-
michallodz
- Posty: 146
- Rejestracja: 2009-08-15, 11:01
- Lokalizacja: Łódź
Ja tam z Łódzkich sklepów w ktorych znaja sie na rzeczy to tylko rybarium ewentualnie :)
nie wchodzac w kwestie cen
w kakadu ostatnio slyszalem ze ramirezy to ryby stade a piranie jak poczuja krew to dostaja szalu jzu wieloktornie naukowo udowodnili ze piranie to nie rekiny ale co tam :P
chociaz w kazdym sklepiej bez wyjatku jest zasada zeby wciskac kit
jesli tylko nadarzy sie okazja i przyjdzie jakis amator pojawiaja sie historie typu: neonkow to minimum 20 nawet jesli ktos ma zbiornik 25l :D ale nie ma sie co dziwic kazdy chce sprzedac szkoda tylko ze ja juz do takiego sklepu wiecej nie przyjde, klocic sie ze sprzedajacym tez nie bede bo on i tak wie lepiej :)
nie wchodzac w kwestie cen
w kakadu ostatnio slyszalem ze ramirezy to ryby stade a piranie jak poczuja krew to dostaja szalu jzu wieloktornie naukowo udowodnili ze piranie to nie rekiny ale co tam :P
chociaz w kazdym sklepiej bez wyjatku jest zasada zeby wciskac kit
jesli tylko nadarzy sie okazja i przyjdzie jakis amator pojawiaja sie historie typu: neonkow to minimum 20 nawet jesli ktos ma zbiornik 25l :D ale nie ma sie co dziwic kazdy chce sprzedac szkoda tylko ze ja juz do takiego sklepu wiecej nie przyjde, klocic sie ze sprzedajacym tez nie bede bo on i tak wie lepiej :)
Moim zdaniem obecna sytuacja to ani wina właścicieli sklepów ani klientów.
Ciekawe jak wyobrażacie sobie sklep zoologiczny, bo ja chciałbym móc wejść do sklepu i wybrać powiędzy 10 odmianami barwnymi gupików, paroma odmianami kolorystycznymi mieczyków, różnymi brzankami, pielęgnicami i innymi rybkami, a później poszedłbym kupić sobie inne zwierzątki np papużkę i powinienem mieć wybór pomiędzy 10 gatunkami i różnymi mutacjami barwnymi, a później coś do jedzenie parędzieisiąt różnych pokarmów - a do tego wszystkiego jeszcz pan lub pani która wie co akurat potzrbuję do mojej hodowli i właśnie to ma.
LUDZIE DAJCIE SPOKÓJ.
Jak zwykły "osiedlowy" sklepik może wam to zapewnić?
Przecież on utrzymuje się głównie z pokarmów i to z pokarmów dla psów i kotów - dlaczego?
Ponieważ ludzie trzymają przeważnie właśnie te zwierzęta.
Pomyślcie jakią powierzchnię powinien posiadać dobry wszechstronny sklep zoologiczny i powiedzcie czy kiedyś w takim byliści.
Wydaje mi się, że sprzedawcy powinni walczyć o zakaz wstępu dla detalistów na rynek hurtowy, bo w ten sposób jest on psuty, ale również nie powinni realizować zamówień przez miesiąc tylko powiedzieć wprost - nie mogę tego załatwić i tyle.
Jeżeli chodzi o fachowość to w dużych sklepach płacą mało a akwarystyka nie jest najtańszym sposobem na wypełnienie sobie czasu. Dlatego jak można hodować w domu rybki i zarabiać miesięcznie 800 zł. Oczywiście nie mówię o baniaku dla dziecka. W jaki sposób akwarysty czy inny hodowca znający się na rzeczy ma pracować za taką kasę wnosząc do interesu obszerną wiedzę.
Miom zdaniem to bardzo obszerny i złożony problem, którego nie rozwiążemy.
Ciekawe jak wyobrażacie sobie sklep zoologiczny, bo ja chciałbym móc wejść do sklepu i wybrać powiędzy 10 odmianami barwnymi gupików, paroma odmianami kolorystycznymi mieczyków, różnymi brzankami, pielęgnicami i innymi rybkami, a później poszedłbym kupić sobie inne zwierzątki np papużkę i powinienem mieć wybór pomiędzy 10 gatunkami i różnymi mutacjami barwnymi, a później coś do jedzenie parędzieisiąt różnych pokarmów - a do tego wszystkiego jeszcz pan lub pani która wie co akurat potzrbuję do mojej hodowli i właśnie to ma.
LUDZIE DAJCIE SPOKÓJ.
Jak zwykły "osiedlowy" sklepik może wam to zapewnić?
Przecież on utrzymuje się głównie z pokarmów i to z pokarmów dla psów i kotów - dlaczego?
Ponieważ ludzie trzymają przeważnie właśnie te zwierzęta.
Pomyślcie jakią powierzchnię powinien posiadać dobry wszechstronny sklep zoologiczny i powiedzcie czy kiedyś w takim byliści.
Wydaje mi się, że sprzedawcy powinni walczyć o zakaz wstępu dla detalistów na rynek hurtowy, bo w ten sposób jest on psuty, ale również nie powinni realizować zamówień przez miesiąc tylko powiedzieć wprost - nie mogę tego załatwić i tyle.
Jeżeli chodzi o fachowość to w dużych sklepach płacą mało a akwarystyka nie jest najtańszym sposobem na wypełnienie sobie czasu. Dlatego jak można hodować w domu rybki i zarabiać miesięcznie 800 zł. Oczywiście nie mówię o baniaku dla dziecka. W jaki sposób akwarysty czy inny hodowca znający się na rzeczy ma pracować za taką kasę wnosząc do interesu obszerną wiedzę.
Miom zdaniem to bardzo obszerny i złożony problem, którego nie rozwiążemy.
nie zapominaj też o tym, że nie wszyscy sklepikarze mają dojścia do wszystkich hurtowników aby móc zrealizować zamówienia klientów. Po prostu tak jest. W życiu tak jest, że jednemu nie podoba się face drugiemu i nie ma targu. A taki szary kowalki przyjdzie sobie na giełdę kupi jeden worek rybek i krewetek 2 roślinki i tyle.
A sklepy są również niemądre, ponieważ realizując takie indywidualne zamówienia również chcą zarobić jak normalnie, gdzie nie mają żadnych dodatkowych kosztów, bo i tak tam są co tydzień i nie trzymają ryb dla ciebie powiedzmy tygodniami nie karmią itp. To też jest kolejna przyczyna. A druga sprawa jest taka, że oni sami nie chcą takich zamówień przyjmować itp.
A kolejna sprawa, ilu takich klientów na tą równą przychodzi? nie wielu, do tego tylko z okolic łodzi bo z dalszego regionu już się w ogóle nie opłaca jechać bo i tak nie wiesz czy kupisz czy nie.
Przyczyn i wniosków może być bardzo dużo, których i tak nikt nie jest wstanie wyeliminować.
Ale jest jeden sposób na poprawę tego. Np, taki właściciel sklepu, dowiaduje się na giełdzie lub od samych hurtowników, jakie ryby mają dostępne w jakich cenach mniej więcej i wywiesza sobie wielką listę w sklepie z dopieskiem tylko na zamówienie odbiór każdy piątek i sprawa załatwiona. Założę się, że mieliby dużo więcej klientów, a wówczas przy takich zamówieniach mogliby mieć mniejszą cenę niż normalnie oraz pobierać zaliczki, że jak ktoś nie odbierze to zawsze mają dodatkowy dochód z tego.
Ale czy którykolwiek sklep się o to pofatygował? żaden.
A sklepy są również niemądre, ponieważ realizując takie indywidualne zamówienia również chcą zarobić jak normalnie, gdzie nie mają żadnych dodatkowych kosztów, bo i tak tam są co tydzień i nie trzymają ryb dla ciebie powiedzmy tygodniami nie karmią itp. To też jest kolejna przyczyna. A druga sprawa jest taka, że oni sami nie chcą takich zamówień przyjmować itp.
A kolejna sprawa, ilu takich klientów na tą równą przychodzi? nie wielu, do tego tylko z okolic łodzi bo z dalszego regionu już się w ogóle nie opłaca jechać bo i tak nie wiesz czy kupisz czy nie.
Przyczyn i wniosków może być bardzo dużo, których i tak nikt nie jest wstanie wyeliminować.
Ale jest jeden sposób na poprawę tego. Np, taki właściciel sklepu, dowiaduje się na giełdzie lub od samych hurtowników, jakie ryby mają dostępne w jakich cenach mniej więcej i wywiesza sobie wielką listę w sklepie z dopieskiem tylko na zamówienie odbiór każdy piątek i sprawa załatwiona. Założę się, że mieliby dużo więcej klientów, a wówczas przy takich zamówieniach mogliby mieć mniejszą cenę niż normalnie oraz pobierać zaliczki, że jak ktoś nie odbierze to zawsze mają dodatkowy dochód z tego.
Ale czy którykolwiek sklep się o to pofatygował? żaden.


